a może by tak na karuzelę życia
zamknąć oczy i niech świat
zawiruje choćby przez chwilę
niech orbita w swej prędkości przyspieszy
rytm krążenia a później stanąć na szczycie planety
wpatrzonym w gwiazdy wspomnień świecących
własnym światłem wirujące jeszcze przez chwilę na niewidocznym
łańcuchu... zapraszam
W marcu 2018 roku... na Anioł Pański
zostało złożone do grobu ciało
mojego ukochanego najmłodszego wnuka, Franciszka.
Zmarł w najbezpieczniejszym miejscu na świecie, jakie mu przygotował Stwórca.
Uczynił to tak subtelnie... jak subtelnie powiadomił o swoim przyjściu.
Serduszko przestało bić... Dlaczego?... Nie wiem... Pewnie mi to kiedyś wyjaśnisz...
czemu zrezygnowałeś z serca starego włóczęgi.
Ale moje oczy Cię poznały... Franciszku... mój Mały Człowieczku.
Zmieściłeś się w delikatnych dłoniach, pełnych łez... swojej matki.
Owinęła Cię w szatkę... a raczej pieluszkę miłości.
Pojechałem po Ciebie do stolicy... nauczony przez Bohaterów, że po Swoich się wraca.
Pochowałem z wiarą i honorem... wśród towarzyszących Ci najbliższych osób.
Pochowałem przy dźwiękach modlitwy, śpiewu Halnego i muzyki Przyjaciela domu.
Śpij Franciszku w ciemnym grobie... Jutro się spotkamy... może.
zakładamy maski
takie bez okazji
maski wielorakie
sprawiedliwego i oprawcy
radości lub płaczu
poszukiwania prawdy
mędrcy rzadziej głupca
miłości nienawiści
wiary i niewiary
zakładamy na okazję
pragnień nie w porę
pożądania nieprzemyślanego
świętości lub wyuzdania
chciwości i ascezy
nagłego poszukiwania wroga
ukrycia dysonansu
maski podania dłoni nie tym co trzeba
zakładamy innym maski
wykrzywiając im nadmiernie oblicze
lub przesadnie ubierając w kwiatki
niszczymy świat
w masce pychy postępu
powierzchownością maski zasłaniamy niebo
które mieszka w każdym z nas
bo nie ma pustych naczyń
zawsze są czymś wypełnione
zakładamy myśląc że nie zakładamy
a wszystko to aby ukryć żeśmy nadzy