środa, 5 września 2018

Mały wagonik

Mały wagonik wypełniony przyjaźnią
Radością normalnego bytu kobiecości
Uśmiechu tak dziś pożądanego
Dotyku zachowującego granice piękna
Nieświadomości emanacji własnego ciała
Otwartości w ufności poznawania świata
Pudru który wabi różne owady
Bez względu na prędkość zewnętrzną
Czas wewnętrzny nie ulega zmianie
Co zrobić aby ocalić podróżujących
w tym nieskazitelnym stanie rzeczy
To wszystko w małym wagoniku
W wagoniku przypadkowej przyjaźni

Autor Don Włóczykij z Krakówka




wtorek, 10 kwietnia 2018

Katyń 2010



słońce takie widzę po raz ostatni

zamknięty w świecie ostatnim

ginę wśród swoich nie przypadkiem

krew moja i moich kompanów

powtórnie przenika tę samą ziemię



podnoszą nas obce dłonie

widzę to z zaświatów

pozbawione sacrum moje ciało 

dotykają je nie ci co je kochali

tak upokorzeni bezradni opuszczeni



a mówiłeś żołnierzu że powrócisz

przecież przysięgałeś zwierzchnikowi

nie ma ciebie przy wraku

wiem zdrajca nie wydał rozkazu

odważne serce nie zerwało się do lotu



ptaki katyńskie unoszą nasze szczątki

znów z naszych ubrań wiją swoje gniazda

list ostatni porzucony w ziemi samotnie

każdy przechodzień może znaleźć jakąś pamiątkę

a spychacze jak kiedyś w pośpiechu zacierają ślady



targowica jak dawniej sprzedaje prawdę

świat świadom wstrzymuje oddech nie chce kłopotu

szczątki nasze nieważne niekompletne

wędrują do cudzych łez i cudzych grobów

to nic że jesteście wstrząśnięci

podzielą was potem



trofea leżą niszczone porami roku

mgła otacza je mglistymi słowami

są narody którym trudno jest wyzbyć się cudzej własności

ludzie bez twarzy mają wiadomy rysopis

A wszystko to z niewiary w Ciebie Boże.


Autor Jan Stańczyk - Włóczykij





wtorek, 20 marca 2018

Pochowałem

W marcu 2018 roku... na Anioł Pański
zostało złożone do grobu ciało
mojego ukochanego najmłodszego wnuka, Franciszka.
Zmarł w najbezpieczniejszym miejscu na świecie, jakie mu przygotował Stwórca.
Uczynił to tak subtelnie... jak subtelnie powiadomił o swoim przyjściu.
Serduszko przestało bić... Dlaczego?... Nie wiem... Pewnie mi to kiedyś wyjaśnisz...
czemu zrezygnowałeś z serca starego włóczęgi.
Ale moje oczy Cię poznały... Franciszku... mój Mały Człowieczku.
Zmieściłeś się w delikatnych dłoniach, pełnych łez... swojej matki.
Owinęła Cię w szatkę... a raczej pieluszkę miłości.
Pojechałem po Ciebie do stolicy... nauczony przez Bohaterów, że po Swoich się wraca.
Pochowałem z wiarą i honorem... wśród towarzyszących Ci najbliższych osób.
Pochowałem przy dźwiękach modlitwy, śpiewu Halnego i muzyki Przyjaciela domu.
Śpij Franciszku w ciemnym grobie... Jutro się spotkamy... może.


środa, 7 lutego 2018

Pinokio

 Pinokio
 
w moim spojrzeniu
zachwyt
lustro zachwytu
w moich dłoniach
nabierasz kształtu
przelewam w ciebie 
to co boskie
serce rozkwita 
jak najpiękniejszy
kwiat na ziemi
z czegoś stał się ktoś
 


piątek, 2 lutego 2018

Karnawał

Karnawał

zakładamy maski
takie bez okazji
maski wielorakie
sprawiedliwego i oprawcy
radości lub płaczu
poszukiwania prawdy
mędrcy rzadziej głupca
miłości nienawiści
wiary i niewiary
zakładamy na okazję
pragnień nie w porę
pożądania nieprzemyślanego
świętości lub wyuzdania
chciwości i ascezy
nagłego poszukiwania wroga
ukrycia dysonansu
maski podania dłoni nie tym co trzeba
zakładamy innym maski
wykrzywiając im nadmiernie oblicze
lub przesadnie ubierając w kwiatki
niszczymy świat
w masce pychy postępu
powierzchownością maski zasłaniamy niebo
które mieszka w każdym z nas
bo nie ma pustych naczyń
zawsze są czymś wypełnione
zakładamy myśląc że nie zakładamy
a wszystko to aby ukryć żeśmy nadzy

sobota, 23 grudnia 2017

Boże Narodzenie 2017

Boże Narodzenie

Chodzi o to, abyśmy stali się na powrót dziećmi.

Bo kto tak jak dziecko potrafi rozmawiać z zabawkami lub żywą istotą,

często dubbingując rozmówcę?

Nie prowadzić na wzór dorosłych monologu interaktywnego

z bardziej lub mniej wytresowanym stworzeniem…

Kto, ucząc się języka, potrafi tak żonglować słowem,

tworzyć nowe wyrazy,

które tak mocno tkwią w pamięci miłości bliskich.

Jak niecierpliwie i ufnie oczekuje na św. Mikołaja czy Gwiazdkę...

A przecież w każdym z nas mieszka właśnie ktoś taki,

kto niewidzialnie może stać się widzialnym darem.

Jakaż jest piękna wyobraźnia dziecka!

Powiesz mu, że tu są niewidzialne drzwi, a zacznie się nimi bawić i je otwierać...

A my tak łatwo się tej wyobraźni pozbawiamy,

produkując miliony niepotrzebnych zabawowych śmieci.

A przecież nieraz wystarczą dwie ręce i latarkowe światło,

aby na ścianie stworzyć teatrzyk cieni.

Kto tak jak dziecko widzi swoje ciało, niczym w raju,

nie czyniąc z niego wyuzdania, które prowadzi do powstawania teorii parawolnościowych

lub przedstawia to ciało jako demona zła.

Byleby się usprawiedliwić... Przed kim? Czy na pewno przed sobą?

Nie pisząc już o tym, co czyni z nim na obraz i podobieństwo innych

lub jak je trwale maluje i ciągle poprawia.

Czyje oczy są pełne ufności, smutku, ciekawości świata –

figlarne i pełne wyrazu...

Czy nasze nie pragną dzieciństwa?

A stając się dorosłe, często są bezwzględne, mdłe, zakłamane i bez wyrazu.

Kto tak pięknie potrafi wprowadzić dorosłego adwersarza w zakłopotanie.

Bezemocjonalnym prostym aczkolwiek trudnym pytaniem, które trafia w sedno

powalając niejednego glinianego olbrzyma niewiedzy z nóg.

Dziecko cudownie przeprasza lub długo nie nosi w sercu urazy,

a zranione przez dorosłych przez lata boryka się z bliznami przeszłych zdarzeń.

Kto tak pięknie potrafi wyuczone pacierze modelować w miarę swoich pragnień

lub na swoje potrzeby uroczo tłumaczyć dogmaty?

Jest też i przestroga dla nas, że będzie kłopot z osiągnięciem celu życia,

jeżeli nie staniemy się niczym to małe dziecię.

Z życzeniami świątecznymi te słowa i pragnienie,

abyście byli dla innych niczym ten opłatek pojednania

lub wypieczony przez Wasze serce najlepszy chleb na świecie.




piątek, 15 grudnia 2017

Powołanie

Powołanie



Kiedy wydaje się że chwyciliśmy Boga za nogi

Kiedy wolność wymyka się między palcami

Kiedy chcemy już teraz od razu

Kiedy pokarm nie sprzyja zdrowiu



Ty idziesz za głosem Teraźniejszości



Kiedy odkrywamy nowe galaktyki

Kiedy pomysłowość i wynalazczość jakby nie miała granic

Kiedy widzenie złudnym mirażem się staje

Kiedy owoc życia nie przypomina protoplasty



Ty idziesz za głosem Teraźniejszości



Kiedy lęk przed przemijaniem popycha nas do różnych czynów

Kiedy alienacja dotyka coraz większe rzesze stworzeń

Kiedy zapominamy skąd przyszliśmy i dokąd zmierzamy

Kiedy szukamy szczęścia które innych o łzy przyprawia



Ty idziesz za głosem Teraźniejszości



Kiedy produkujemy masę współczesnych śmieci

Kiedy zawsze jesteśmy w trakcie lub na krawędzi wojny

Kiedy dajemy prezent nie z siebie lecz z rzeczy

Kiedy żyjemy dniem przeszłym i przyszłym



Ty idziesz za głosem Teraźniejszości



Kiedy ludzkość stawia różnokolorowe płoty

Kiedy przez nie nic nie widać lub przechodzi każde licho

Kiedy ci co nas reprezentują potrzebują coraz większej ochrony

Kiedy mówią nie stawiaj sobie wyzwań my żyjemy z twojej głupoty



Ty idziesz za głosem Teraźniejszości



Kiedy honor ustępuje chamstwu

Kiedy kanon piękna jest wiecznie nieskończonym obrazem

Kiedy nowomowa ma ukryć dewiacje

Kiedy wartość pieniądza to pozór



Ty idziesz za głosem Teraźniejszości



Kiedy widzę Cię w wianku na głowie

Kiedy myślę co z Ciebie wyrośnie

Kiedy łagodzisz swym pokojem niepokój

Kiedy jesteś dzieckiem w byciu dorosłym



Ty idziesz za głosem Teraźniejszości



Kiedy widzę swe lustro czasu

Kiedy się też i Ty z innymi w nim przeglądasz

Kiedy rezygnujesz świadomie z tego co opiewają poeci

Kiedy masz odwagę dotknąć niewidzialnej widzialności



Ty idziesz za głosem Teraźniejszości



Kiedy jesteś dobrą nowiną

Kiedy patrzę jak klęczysz

Kiedy duma miesza się z lękiem

Kiedy myślę co straciłaś by zyskać siebie



Ty idziesz za głosem Teraźniejszości



Kiedy mnie spotkasz uboga dziecino

Kiedy Twe serce wyszyte sercem przemówi

Kiedy uklęknę z wolnej a nieprzymuszonej woli

Kiedy zapragnę pocałować w stopę cząstkę nieba



Ty idziesz za głosem Teraźniejszości



Kiedy akceptowana cykliczność nie przynosi owocu

Kiedy podążasz w wyrzeczeń kierunku

Kiedy to co piękne narażone jest na śmierć męczeńską

Kiedy wiara równa się świadectwu



Ty idziesz za głosem Teraźniejszości



Jakoś nie jestem zdziwiony że zakochałaś się w Teraźniejszości

Bo który mężczyzna może się równać z taką Miłością



Słowo napisane dla siostry Gertrudy Bałazińskiej, która złożyła śluby wieczyste.