Dziś wczesnym rankiem obudziła mnie dusza "Ognia".
Obudziła, bo wiele o niej myślałem.
Obudziła zawczasu, abym nie zaspał.
Tak przed dźwiękiem budzika... obudziła mnie dusza majora Kurasia.
Zabrałem tobołek, osiodłałem rumaka, który już na mnie czekał.
Zabrałem tobołek, mimo że deszcz lał się na mnie niczym woda z górskiego strumyka.
Pojechałem w rodzinne strony "Ognia" do Waksmundu.
Spotkałem, opuszczony dom Brata Kurasia.
Spotkałem dom zamknięty na wiele spustów.
Dom zapomniany.
Dom w którym mieszkał major, nigdy z popiołu nie powstał... grzebiąc w swych zgliszczach zamordowanych chwilę wcześniej przez zbrodniarzy niemieckich...
ojca, ukochaną żonę i cudownego maleńkiego synka partyzanta "Orła".
"Orła", który po tej zbrodni nazwał się "Ogniem" i ogniem był dla wroga.
A wróg zmieniał ciągle swe oblicze…
Dom taki, jakby dziś o nim całkiem świat zapomniał.
Dom brata wielkiego partyzanta leżący na trasie Nowy Targ - Szczawnica.
Dom, na który błoto z kolein chlapie niczym komunistyczna propaganda kłamstwa,
żywa w mediach aż do dzisiaj.
Brudzi wizerunek, spływając prosto do serca ludzi i serca ziemi.
Ziemi, która dokładnie wie, gdzie spoczywa ciało "Ognia",
bo ubek jako zbrodniarz nigdy do tego sam się nie przyzna.
Żadnej tablicy pamiątkowej, informacyjnej ani flagi tu nie uświadczysz.
Kłaniam się opuszczonym zabudowaniom,
Bacząc, abym nie został rozjechany przez pędzące pojazdy.
Wyruszam w dalszą drogę, poszukując kolejnego domu,
który pamięta śmiertelny samobójczy postrzał w głowę.
Miejscowość, gdzie było to zdarzenie, nazywa się Ostrowsko.
I tak jak za pierwszym razem, zasięgam od tubylców języka...
W Waksmundzie była to napotkana kobieta.
Tutaj informatorami są trzej wczorajsi górale –
rano trzeźwych tu nie uświadczysz, bo są w pracy.
Trzęsącymi się dłońmi wskazują mi dom ostatniej obławy.
Upewniam się u gospodarza, czy to aby na pewno ten dom.
Gospodarza, który jest miły dla przybysza i stara się przybliżyć mu tamte dni,
tłumacząc, że o życiu "Ognia" niewiele wie, bo to były inne czasy.
Wtedy małym dzieciom nie wolno było przebywać tam, gdzie dorośli rozmawiali,
zupełnie inaczej jak dziś, zaznacza.
Rzeczywiście wielokrotnie byłem świadkiem takich sytuacji,
dzieci nie były częścią rozmów dorosłych,
które niewyobrażalnie je ranią, niszcząc ich dzieciństwo i wyobraźnię.
Stąd wiele to tłumaczy.
Mimo że wtedy góral był dzieckiem, niewiele może dziś mi przekazać
oprócz pokazania miejsca rozpaczy.
Miejsca, w którym deski są nasączone zastygłą krwią bratobójczej walki.
Naprzeciwko dom, z którego wydano miejsce ukrycia "Ognia" ubeckim siepaczom,
wydostał się z pierścienia podpalonego budynku, uciekając przed ubekami,
którzy strzelali bez opamiętania w budynek, w którym już nie było majora Kurasia.
Wydostał się po raz kolejny z zasadzki w sobie tylko znany sposób,
ale nie wiedział, że oprócz ubeków gonią go jeszcze zdrajcy oczy.
Nie idę na strych, bo nie chcę przez szpary w strychu widzieć tego, co on widział.
A widział twarz człowieka, który niczym Judasz zdrajcom, wskazał dom.
Dom, który był świadkiem tamtego strzału honoru.
Po śmierci "Ognia" jego żołnierze w chęci odwetu i nienawiści,
która jak miłość często ma ślepe oczy,
mylnie powiesili osobę, która miała identyczne nazwisko jak zdrajca.
Tak opowiada gospodarz wskazując mi słup, na którym zawisła…
ale czy to prawda... nie wiem, wszak był dzieckiem i wtedy tu nie mieszkał.
Żegnam się z gaździną i góralem, nie chcąc nadużywać ich gościnności i naruszać miru domowego.
Fotografuję dom z ogniem i ten drugi – zdrajcy, położony na północny wschód po drugiej stronie ulicy,
w którym dziś mieszka ktoś inny, może nieznający tego domu historii.
A dom z historią śmierci Pana Majora – jak mówili z dumą i godnością o nim jego żołnierze katowani w ubeckich krakowskich kazamatach – stoi jak stał, chociaż i tu brak tablic informujących lub po prostu flagi, o którą tak rozpaczliwie walczył.
Tylko gołębie na dachu niczym dusze jego żołnierzy zleciały się,
aby oddać honory i czekać na przyjście dowódcy na odprawę.
Ale On już nie przybędzie a strzał spowoduje, że się zerwą w niebo do lotu.
Niebo, które dziś rzewnie po Kurasiu płacze.
Teraz zawracam i pędzę w Gorce.
Idę dziś z mym wiernym druhem, który wie, jaki dziś dzień i jaki los tułaczy.
Gorce pokryte białym całunem płaczą za swym komendantem.
Przez wiele lat chroniły go przed wrogiem i dziś niektóre z drzew pamiętają tamte czasy.
W schronisku puste miejsce na flagę, a przecież tędy "Ogień" przedzierał się do Rabki z oddziałem…
Nie gram dziś na okarynie, bo jest jak życie, z gliny, i źle znosi wilgoć.
Śpiewam pieśń "Śpij kolego " a echo ściany lasu we śnieżnej mgle odpowiada mi czasem
głosami Inki, Łupaszki, Zagończyka, Nila, Wilka, Żelaznego, Zapory, Uskoka, Pługa, Lalusia, Cieplińskiego...
zaś każda kropla z nieba to szczególny apel pamięci poległych.
A w jednej sączącej się z igieł sosny pojawia się obraz "Ognia".
Taki to los taki czas.
Wróciłem do domu i rozwiesiłem mokre ubranie, mokre sprzęty, które będą schły jeszcze przez dwa dni.
Ubrałem ciepłe bambosze, zjadłem gorący posiłek, usiadłem w fotelu przed komputerem.
Natychmiast napisałem wiersz "Przypadkiem" i poczułem błogość bezpiecznego domu.
Pomyślałem: „opiszę ten dzień jako moje podziękowanie Tym,
którzy przez wiele lat nie zaznali błogości spokojnego domu,
doświadczając śmierci, ran, przenikającego zimna, skwaru, wilgoci, robactwa,
wiecznej niewygody, wiecznej czujności i wiecznej tęsknoty…”
Cześć i chwała Bohaterom!
a może by tak na karuzelę życia zamknąć oczy i niech świat zawiruje choćby przez chwilę niech orbita w swej prędkości przyspieszy rytm krążenia a później stanąć na szczycie planety wpatrzonym w gwiazdy wspomnień świecących własnym światłem wirujące jeszcze przez chwilę na niewidocznym łańcuchu... zapraszam
sobota, 25 lutego 2017
czwartek, 23 lutego 2017
Przypadek
Przez przypadek stajesz się tym kim jesteś
Przez przypadek stajesz po jednej ze stron
Przez przypadek stajesz się obrońcą lub oprawcą
Przez przypadek stajesz po stronie życia lub śmierci
Przez przypadek stajesz się panem lub parobkiem
Przez przepadek stajesz po prawdy lub kłamstwa stronie
Przez przypadek stajesz się biednym lub bogatym.
Przez przypadek stajesz po
Przez przypadek stajesz się
Przez wiele przypadków żyjesz lub umarłeś
A czy ktoś przypadkiem wie jak na imię ma ten Przypadek
Przez przypadek stajesz po jednej ze stron
Przez przypadek stajesz się obrońcą lub oprawcą
Przez przypadek stajesz po stronie życia lub śmierci
Przez przypadek stajesz się panem lub parobkiem
Przez przepadek stajesz po prawdy lub kłamstwa stronie
Przez przypadek stajesz się biednym lub bogatym.
Przez przypadek stajesz po
Przez przypadek stajesz się
Przez wiele przypadków żyjesz lub umarłeś
A czy ktoś przypadkiem wie jak na imię ma ten Przypadek
piątek, 17 lutego 2017
Plasterek
kiedy mnie zranisz
przyklejam plasterek
kiedy się sam zranię
przyklejam plasterek
taki w sam raz na zranienie
kiedy mi smutno
przyklejam plasterek
i kiedy radośnie słońce świeci
po prostu przyklejam
taki kolorowy dla dzieci
i tak tkwi ukrywając ranę
przyklejony plasterek
najpiękniejszy na świecie
przykrywam ból
kolorowym plasterkiem
który mówi do ciebie
uważaj bo mam przyklejony plasterek
i tak tkwi aż sam doktor Czas
stwierdzi że już czas
odkleić kolorowy plasterek
który jest niezbędny
ale tylko dla małych ran
i niekoniecznie dla małych dzieci
ten kolorowy plasterek
najpiękniejszy na świecie
wtorek, 14 lutego 2017
Stary Król
Kocham Cię jak róża swoje kolce
a piesek swoją miskę
Płonę przy Tobie niczym stare drwa w kominku
Kocham Cię jak archeolog upływający czas
a statek fale oceanu
Tęsknie niczym stara beczka za młodym winem
Kocham Cię jak biegacz swe ulubione buty
a foczka lodową ślizgawkę
Zazdroszczę Ci urody niczym stary król tęczy kolorów
Kocham Cię jak
Ten post dedykuję wszystkim kobietom,
które mają poczucie, że nie są kochane…
oraz wszystkim Tym,
które są kochane ale zawsze miały takie pragnienie
aby ktoś kiedyś napisał dla nich taki wiersz.
Autor
wtorek, 31 stycznia 2017
Statek
Przyjaciół rozproszyła burza
Idę i wiem co to samotność
Jak myśliwy szukam Twych śladów
Na niebie szybuje ptak
Widział pewno niejedno
Szukam wspomnień o Tobie
Perła rzucona między wieprze
Nigdy nie próbowała się obronić
Wiatr rozwiał Twój zapach
Ufne spojrzenie dziecka
Tupot nóżek które przemierzają zmrok
Odpłynęłaś statkiem lęku
Promienie słońca wypaliły Twoje barwy
Twój obraz rozproszył świt
Moje serce wypełnione goryczą
Szczerość wyszydzona prawda oszukana.
wtorek, 24 stycznia 2017
Moherowy beret
warto czekać na słowo Niech się stanie
warto doprowadzić początek do końca
warto poszukiwać umykającej doskonałości
warto czekać na miłość lub samotność w miłości
warto doprowadzić noc do poranka
warto dochować czystości wbrew nieczystości
warto czekać na owoc aż dojrzeje
warto wierzyć nawet gdy nie wierzysz ale to też warto.
warto poszukiwać prawdy w nieprawości
warto czekać na pierwszy i ostatni pocałunek
warto bo przyznać się przed sobą że warto to wartość
warto poszukiwać pokory gdy pycha dotyka
warto czekać aby sprawdzić ile są warci ci którzy mówią że nie warto
warto wierzyć w znaki nie tłumacząc je jako przypadek
warto dojrzeć to co ukrywa się przed naszym wzrokiem
warto przyglądać się życiu bo to pewnik że zainteresujesz nim innych
warto być mężczyzną kobietą chociaż ktoś inny ubrał nas w to ubranko
warto wiedzieć że to nie diabeł tkwi w szczegółach lecz dobroć pełna wyrzeczeń
po prostu jest albo jej nie ma
warto poszukiwać tego co nas łączy
ile jest ciebie we mnie i odwrotnie
warto szukać ludzi którzy bez słowa podadzą Ci chusteczkę
gdy nie wiesz że się ubrudziłeś
Warto
Ten wiersz dedykuję Jasi i Jej Rodzinie
w dziękczynieniu za gościnę
oraz wczorajszym rozmówcom
Stanisławowi i Markowi,
bez których ten wiersz nigdy by nie ujrzał światła dziennego-
Autor
środa, 4 stycznia 2017
Marzyciel
Powiedz co czytasz a powiem kim jesteś
Powiedz jakiej muzyki słuchasz a powiem jak kochasz
Dlatego dotykaj mnie niedościgniona miłości
Dotykaj nutką za nutką
Dotykaj pieśnią za pieśnią
Dotykaj dźwiękiem za dźwiękiem
Dotykaj mnie całkiem przypadkiem
Bo ciało me stworzone zostało do miłości
Bo szukałem w kobietach miłości matki
Lecz w żadnej jej nie znalazłem
Powiedz co oglądasz a powiem czego nie widzisz
Miłość ma mrocznym zamkiem w którym
Ty zapalasz w kolejnych komnatach światło
Dotknij mnie choćby szalem tak przypadkiem
Dotknij oddechem który wilgocią duszy pachnie
Dotknij jak dotyka trzmiel kwiatki czasem
Dotknij przeniknij mnie ukradkiem
Bo ciało me stworzone zostało do miłości
Bo szukałem w miłości płomiennej przyjaźni
Lecz nigdzie jej nie znalazłem
Cóż będę szukał dalej
może się na nią natknę przypadkiem.
Są ludzie, którzy kompletnie nie zasługują na naszą miłość...
ale to nie znaczy, abyśmy przestali kochać.
Don Ivan Włóczykij
Subskrybuj:
Posty (Atom)







