niedziela, 14 lutego 2016

Dobranoc

Śnij mi się kochana… śnij kochana.
Kiedy odejdziesz w zaświaty… śnij, że nadal jesteś.
Śnij mi się kochana ciepło w zimne dni.
Kiedy będę głodny… śnij, że podajesz swoje przysmaki.
Śnij mi się kochana, że wyjaśniasz niezrozumienie świata.
Kiedy będzie brakowało mi dotyku… śnij, że tulisz.
Śnij mi się w pochmurne dni, jako inwersja światła.
Kiedy proszę Cię o herbatę... śnij się jej zapachem.
Śnij mi się, kiedy płaczę…, że zawracasz moje łzy.
Kiedy brak mi Twojego widoku… śnij się pięknym kwiatem.
Śnij mi się, kiedy brak mi odwagi…, że podajesz przodków zbroję.
Kiedy stoję w labiryncie bezradności…, śnij, że otwierasz wybawienia wrota.
Śnij, że zakładasz tornister wspomnień i wyprawiasz w życie.
Kiedy spadam w czeluści otchłań…, śnij, że w porę podstawiasz skokochron.
Śnij mi się kochana… tak, abym co noc bał się przebudzenia.
No chyba, że to ja pierwszy pójdę w zaświaty… by snami wracać w Twoje ramiona.
Dobranoc, kochana.





niedziela, 7 lutego 2016

Wiosna

Stary harnaś w biały dzień łupi mnie z dudków
Wkraczam w biel, która skrzypi deskami pod stopami
Tatrzańska biel białej flagi, ale poddanie się też wymaga odwagi.
Niczym czarodziej białą parą oddechu zamieniam wszystko w kryształki
Biel, która porzuciła głazy kamienne w korycie strumienia
Strumienia, którego biel pozbawiła płynności i mocy.
Strumień, który wierzcie lub nie, ale przez biel zszedł do podziemia.
Biel, jako puch senny spada z nieba na rzęsy sosen.
Biel… uwydatnia ekologiczna katastrofę cmentarza drzew.
To biel jest najwyższą wartością kolorów… przeciwstawna czerni.
Biel, jako kontrast wydobywania rysunku, światła i cienia.
Śnieg uczesany przez wilgotny wiatr nastroszył białe włosy.
Psia trawka z ostrzeżeniem o mocy lawinowej bieli… niczym gra w szachy
Wśród bieli zaostrzony pal czeka na kolejne ofiary nawlekania.
Biel przystrojona zielenią jagodowego lasu, którego pozbawiła liści i owoców.
Czystość niedościgniona w bieli otacza moje oczy.
Niewinność bieli tak wyśmiewana a jeszcze bardziej pożądana.
Biel, która dzięki dotykowi ciepła zamienia się w wodę życia.
Niczym pieczątki bytu ślady pozostawione w bieli są informacją dla tropicieli.
To właśnie białe myśli tworzą białe wiersze o czarnym szlaku życia.
Murowaniec przykryty białą szatą rażąco odbija promienie słońca.
Półmrok schroniska rozświetlają samotne białe włosy ciekawe przybysza.
Często dopiero rozdarcie białej płachty obnaża prawdę skrytości.
Szkoda, że nie zarezerwowałaś dla mnie bieli.
Szkoda, że ja nie zarezerwowałem bieli dla ciebie.
Tęskno mi do kolorów na tej ogarniającej mnie bieli.
Obracając klepsydrę odbicia na bieli wracam tym samym śladem.
Powiadają „Nie da się dwa razy wejść do tej samej rzeki”
Do śniegu się da… a to również rzeka… tylko zaklęta w bieli.
Bieli, którą obudzi kolorowa wiosna drzemiąca we mnie.






piątek, 29 stycznia 2016

Góralskie Serce

Serce me zbójeckie

skore do kochania

Halny je porusza

łzy na świat wygania

Serce me wędrowcy

do miłości skłonne.

W labiryncie Pilska

I w Gorczańskich halach.

Miłość je rozsadza

Na Spiskiej Wyżynie

I w Pienińskich skałach.

Serce me nie zginie.

Na kopach Prudnickich

I w ruinach Rysów.

W słowach pozostanie

Na Śnieżce… Śnieżniku.

Serce me zbłąkane

W Lackowej topieli

Na wietrze Tarnicy

W Łysej Górze bieli.

Serce me stroskane

O Czupla dziewice

Mogielicką wieżę

Harnasiowe dziecię.

Serce me wrażliwe

należy do Pana

Pójdę se w nizinę

Niech se tam pogania.

Serce me włóczęgi

Co miejsca się wzbrania.

Ciągle w świat gdzieś pędzi.

Wybacz… mi kochana.






środa, 20 stycznia 2016

Siódme.

Ukradłem słońce dla Ciebie

Żeby ogrzało Twoje dłonie

Tylko tak można ogrzać lodowe serce.

Ukradłem, aby tylko świeciło dla Ciebie



Ukradłem słońce dla Ciebie

Bo tylko Ty zasługujesz na nie.

Bo tylko miłość usprawiedliwia takie czynienie.

Ukradłem, aby tylko świeciło dla Ciebie.



Ukradłem słońce dla Ciebie.

Bo kiedy mnie zabraknie ono Cię ogrzeje.

Bo słońca przeważnie dłużej żyją niż ludzie.

Ukradłem, aby tylko świeciło dla Ciebie.



Ukradłem aby Cię ogrzało moje słońce.

Bo każdy ma w sobie swoje słońce

Bo każdy ma w sobie ogrzania potrzebę.

Ukradłem, aby tylko świeciło dla ciebie.



Ukradłem, bo miałem takie marzenie.

Bo bez niego życie nie istnieje.

Bo ja mam takie wielkie życia pragnienie

Ukradłem, bo i tak noc mi je kiedyś zabierze.






niedziela, 1 listopada 2015

Babia Góra

Pieniądz, który otwiera drzwi do raju.

Droga człowiecza walcząca z czasem o przetrwanie.

Zwierciadło ze schodami, aby się w nim móc przejrzeć.

Głos okaryny odbijający się o ściany lasu.

Ostatnie jesienne wietrzne motyle szukające kwiatów.

Pastelowy dywan u mych stóp.

Tłusty niedźwiadek mości poduszkę wypełnioną okrzynem jelenim.

Smutne Markowe Schronisko snuje posezonowy dym.

Herbaciane ciepło stygnie we mnie.

Wysiłek skutkuje parą, jako przyczyna powstawania chmur.

Serce dominantą wewnętrznego głosu.

Komandosi szukający mocy, aby ocalić życie.

Ludzkie nieznane cienie przemykające w pozdrowieniach.

Zazdrosny wilgotny wiatr próbuje pokrzyżować plany.

Skały w swym rumowisku tworzą ekrany ciszy.

Widok tańczących niebios nad szpakowatymi Tatrami zapiera dech.

Powrót okupiony bólem ciała i pożegnania.

Banda kopciuszków grasująca w kosówce.

Piękny kruczowłosy statyw zatrzymuje portretową chwilę.

Siwy współwędrowiec, któremu sprzyjają niebiosa.

Diablak walczący przed snem z Serafinami.

Światło rozprasza swoje cząsteczki zamieniając się w noc.

Noc zaś zamienia się w czas powrotu do świata magii.

A ludzkie młode serca dla pieniędzy zamieniają się w skały.